(aut. Paweł ‘Pablo’ Delikat)
Korzenie
Nasza przygoda ma korzenie w 23. Harcerskiej Drużynie Wodnej. Wspólne (nie tylko żeglarskie) biwaki, spływy, dziesiątki prześpiewanych do świtu nocy – kto był harcerzem wie… Los chciał, że w II L.O, przy którym działała nasza drużyna pewnego razu pojawił się nowy nauczyciel muzyki: Sławomir Gołąb (Muszę przyznać, to bardzo dziwne uczucie wiedzieć, że „Pan Profesor” całkiem niedawno chodził w takim samym, nieco znoszonym granatowym mundurze jak ja…) Akurat zbliżał się kolejny Hufcowy Festiwal Piosenki…
Zespół mocno reprezentacyjny
Festiwal Piosenki Żeglarskiej „Bezan” w Tarnowie odbywał się bodajże w kwietniu 1995r. Tam po raz pierwszy porwała nas atmosfera festiwali pieśni żeglarskich. Zachłysnęliśmy się nią. Dla nas – jeszcze wtedy w większości nastolatków – było to odkrycie jakiegoś nowego świata. W nim poznawaliśmy przesiąknięty krzykiem mew, portowym gwarem, tawernianym dymem, aromat przygody od wieków towarzyszący zmaganiom człowieka z Żywiołem.
Klang
Warsztaty szantowe w krakowskim Szkwale Po pierwszej nominacji do wystąpienia na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki Żeglarskiej „Shanties” (1997r.) w Krakowie, postanowiliśmy zmienić nazwę z „Zespołu Reprezentacyjnego 23. HDW” na „Klang”. Od tej pory wyraźniej krystalizował się nasz skład i wyobrażenia o charakterze zespołu. Sięgając po trofea na festiwalach w Krakowie, Tarnowie, Białymstoku, Wrocławiu, Stalowej Woli, wypracowaliśmy sobie pewną markę w szantowym światku.
Współpraca
Od początku pomagają nam nasze rodziny, ale w szczególny sposób na nasz sukces pracują dwie osoby: Paweł Paluch – wirtuoz akordeonu, pomagający nam opracowywać skomplikowane harmonicznie utwory i Alicja Ungeheuer – Gołąb, nasz niezmordowany autor tekstów. Opracowywany dzięki nim coraz obszerniejszy materiał pozwolił nam dojrzeć do decyzji o nagraniu własnej kasety i płyty.
Podróże
Podróżowanie jest jednym z bardzo istotnych aspektów życia naszego zespołu. Zwiedziliśmy już prawie całą Polskę, od Władysławowa, przez Węgorzewo, Stalową Wolę i Tyczyn po Wołosate! Największą jednak przygodę przeżyliśmy na pokładzie „Zawiszy Czarnego”, podczas jednego z etapów rejsu dookoła Ameryki Południowej – nagrody na festiwalu „Shanties”, za premierową piosenkę „Atlantyda”.
Minęło parę lat…
Zostaliśmy wierni aranżacjom a cappella choć na dłuższych występach „podpieramy” się gitarą. Często szukamy nawet „pozażeglarskich” doświadczeń wokalnych ale ciągle wracamy (nie tylko w śpiewie) do naszego świata, gdzie „nie stoi się w kolejkach i nie ma miejsca dla złych”.